Podręcznik do semiotyki logicznej mnie wzywa, więc swoim zwyczajem postanowiłam zrobić mu na przekór i miast niego wziąć do ręki laptopa, coby poczynić kolejną bardziej lub mniej zjadliwą ocenkę [w zależności od literackich wykroczeń właścicielki ocenianego bloga]. Tym razem ofiarą mej weny twórczej będzie Pani, o której wiem tylko tyle, że na swoje (nie)szczęście lubi czytać i że w ramach „remontu” maluje właśnie ściany swego mylogowego profilu. Książka pt. „Tajemnica Alchemika” wydała ją w moje ślizgońskie szpony. Cóż my tu mamy…
Oceniam
http://agathumm.mylog.pl
1.
Pierwsze wrażenie:
Słodko gorzki posmak melancholii unosi się nad tą blogo-doliną. Przyznam, że ciekawi mnie jakież to tajemnice kryć mogą te ciemne ściany. Wygląd bloga jest wielce zobowiązujący. Zamawiam cierpką wciągającą historię, przyprawioną szczyptą poczucia humoru. Ciekawe, co mi zaserwujesz…
[4/5]
2.
Szablon:
Wielce przyzwoity. Niemal mistrzowskie połączenie czerni z białymi i szarymi elementami. Wspaniale skomponowany. Nic na niczym nie leży, nic niczego nie przytłacza – każdy element wystroju wnętrza ma swoje miejsce i harmonijnie łączy się z pozostałymi. Jeśli chodzi o tego typu szablony to jestem za a nawet przeciw. Rozkosznie mhrrrocznawy, smutnawo melancholijny, widoczne na nim dziewczę najwyraźniej łatwego życia nie ma. Chyba jestem gotowa poznać jej historię…
[12/15]
3.
Treść
Narobiłaś mi moja droga autorko apetytu, omamiłaś obietnicą wspanialej literackiej uczty, oszołomiłaś paletą słodko-gorzkich zapachów, zapodałaś eleganckie menu napisane po łacinie… a potem wpadł pracownik Sanepidu i stwierdził, że produkty są nieświeże, a kucharz to z zawodu hydraulik. Podobnie jest z Tobą: z pisania raczej trudno byłoby Ci wyżyć; niby starasz się coś tam smakowitego naskrobać, ale to, co upichcisz trudno przełknąć. Królową Składni raczej nie zostaniesz, [ale tym się akurat nie przejmuj, bo jak wieść gminna niesie ponoć królowa jest tylko jedna], opisy permanentnie knocisz tanią liryką zagęszczaną łzami bohaterów, a i z ortografią jest krucho, choć w kontekście Twojej literackiej kuchni, li i jedynie ortografy soczyste bywają. No nic, czas odkryć pokrywy i przyjrzeć się temu, co tam pływa. Zatykamy nosy i smakujemy:
Narracja pierwszoosobowa
Najpierw zaznajamiamy się z pogrążoną we wspomnieniach dzieweczką o imieniu Dalia, która rozmyśla, że „znowu to samo, albo może i coś zupełnie innego”, stwierdza, że życie nie pieści, chichoce wspominając szlabany, zarobione na skutek zadawania się z Huncwotami i wszystkie „równe akcje” z ich udziałem, po czym energicznie rozpoczyna poranną toaletę, by chwilę później wpaść w melancholię spoglądając w swe lustrzane odbicie, a konkretniej, we własne oczy:„zielone, przeplatane żółcią przy źrenicy”, przypominające oczy matki. Dowiadujemy się, iż rzeczona rodzicielka zmarła przedwcześnie, nie zdążywszy nawet nauczyć ukochanej córeczki gotować [m.in. pysznego rosołu]. Dziewczę przepełnia ból i wściekłość, na jej policzkach pojawiają się łzy. Drugą notkę zaczyna nasza urocza bohaterka od wyśpiewania mugolskiej harcerskiej piosenki przy brzdękach gitary, nazwanej Aedi. Wspomina także swego przyjaciela Arcanusa, który zawsze rozumie, potrafi doradzić, następnie jej myśli znów zahaczają o matkę i jej śmierć. Dziewczę bezzwłocznie ogląda owo traumatyczne wydarzenie w myślodsiewni, po czym stwierdza, że ma dość i zaczyna pisać „sama nie wie co”. Dopiero nawoływania ojczyma wyrywają ją z „ironicznie pięknych wspomnień”.
Zmiana narracji z pierwszoosobowej na trzecioosobową
Na dźwięk głosu ojca w oczach Dalii pojawia się strach. Bezzwłocznie schodzi do zadymionej kuchni. Pijany ojczym wykorzystuje ją seksualnie. Zdarzenie to obserwuje i opisuje w swym pamiętniku Cori, siostra Dalii.
Patrzałam na tą scenę jak urzeczona . Ona stała nieruchomo w przejściu niczym marmurowy posąg . Jej kasztanowe włosy lekko rozwiane po biegu wyglądały niczym końska grzywa . Ojczym stał po drugiej stronie . Nawet nie musiałam wchodzić do kuchni , żeby zobaczyć , że jest on spity jak dzika świnia – rozpoczyna swą dramatyczną relację zszokowane dziewczę.
W kolejnym rozdziale autorka zabiera nas w podróż do Hogwartu, w dodatku w jednym przedziale z Huncwotami, Dalią i jej koleżankami. Towarzyszymy w podróży nie tylko starym znajomym [Lily, następnie wpadający do przedziału Syriusz, Jamek, Remus i Peter] i starym-nowym znajomym [Dalia, Cori], ale także całkiem nowym znajomym: mrocznej Astrze [pra pra pra pra wnuczce wampira], bliźniaczkom: wybuchowej Naomi i uczuciowej Nawoii, delikatnej Kai oraz opanowanej Ami. Dowiadujemy się, że wesoła załoga rozpoczyna piąty rok nauki w Hogwarcie. Podróż przebiega w miarę spokojnie, dopóki do przedziału nie wpada zasapana Kaja, by ostrzec Lily przed zbliżającym się Potterem, który niebawem zjawia się we własnej osobie, w gronie przyjaciół i zostaje „oryczany” czy też kolokwialnie mówiąc ostro „opieprzony” przez ukrywającą się przez jakiś czas za plecami koleżanek Evansównę. Nie mogąc znieść niewybrednych bluzgów Lily część osób szybko opuszcza przedział. James wydaje się być niezrażony. Gdy wreszcie pociąg zajeżdża na stację Hogsmeade nasze znajome ładują się do powozu i z zainteresowaniem obserwują Syriusza i Jamesa atakujących Snape’a. Chwilę później przenoszą wzrok na kota Dalii, Astruma i bechtają się wspominając mugolską piosenkę pt. „Zjedz kota”. W następnej notce Dalia udaje się do gabinetu dyrektora Hogwartu, by prosić go o wspólny pokój dla siebie i swoich psiapsiółek [w tym Lily]. Dumbl bez problemu wyraża zgodę i uradowane dziewoje zajmują się planowaniem wystroju wnętrza. Na zakończenie dnia Dalia gra przyjaciółkom do snu utwór pt. „Tam powietrze ma inny smak” [Wolna Grupa Bukowina]. Gdy następnego dnia dziewczęta udają się na lekcje ich nowy pokój odwiedza Syriusz, który robi sobie wycieczkę w głąb myślodsiewnii Dalii. Chwilę później dziewczę wyciąga go z własnych wspomnień i surowo karci za grzebanie w cudzych rzeczach. Zbesztany Syriusz zaczyna płakać, więc dziewczę tuli go, przeprasza, zaczyna pieścić jego włosy. Syriusz nie pozostaje dłużny i „drapie ją leciutko za uchem”. Rozczulone dziewczę wybucha histerycznym płaczem i wyznaje, że została zgwałcona. Syriusz skutecznie kołysze Dalię do snu [dziewczyna śpi potem dwa dni] i zgłasza gwałt Dumbledore’owi. Po przebudzeniu na Dalię czeka bukiet róż i słodycze z Miodowego Królestwa. Następnie wpadają Huncwoci [prawie w komplecie] i całe towarzycho radośnie tarza się po podłodze. W takim też stanie zastaje ich dyrektor, który chce porozmawiać z Dalią. Gdy Dalia i Dumbledore zostają sami dziewczę potwierdza słowa Syriusza i daje Dumblowi wspomnienie dotyczące gwałtu, po czym wyczerpana idzie spać. Kilka dni później dziewczęta spotykają… Lucjusza Malfoy’a i jego goryli. Lucek próbuje potraktować Dalię zaklęciem „cruciatus”, ale zostaje powstrzymany przez niezidentyfikowaną personę. Dal sądzi, iż jest nią Syriusz, choć ten zaprzecza. Dziewczę postanawia dokładniej przyjrzeć się całej tej scenie w myślodsiewni.
Teraz przed nami opis radosnej wojny na poduszki toczonej przez beztroskie towarzystwo, po czym kolejką notkę rozpoczyna autorka od ryków rozradowanego Jamesa P., który rozemocjonowany oznajmia światu [a konkretnie Syriuszowi], że za dwa dni wypad do Hogsmeade. Potter ma nadzieję namówić na wspólny wypad Lily, podczas gdy Evansówna zdradza Kai, że lubi wygłupy Jamesa. Następnie opisuje autorka gwałt na Krukonce [z perspektywy zarówno oprawcy jak i ofiary]. Okazuje się, że w tym samym momencie gwałt przyśnił się Dalii. Dziewczęta udają się do lochów, odnajdują dziewczynę i transportują ją do Skrzydła Szpitalnego. Dyrektor prowadzi Dalię do swojego gabinetu. Dziewczyna strząsa do myślodsiewni wspomnienie dotyczące gwałtu na Krukonce i wyczerpana idzie spać. I znów mamy opis bitwy na poduchy. Dalia rozpoczyna wojnę trafiając Ami, która chwilę później udaje się do łazienki, by porozmyślać o Syriuszu i głupich dziewczynach, które się za nim uganiają. Ami ma tego dnia wyjątkowo dobry humor: łaskawie pozwala nawet Huncwotom „wyżywać się na Smarku”:
- „ Niech i oni dzisiaj się trochę pobawią . ” – Stwierdziła śmiejąc się w duchu . – „ Takie duże dzieci . Zabrać im zabawkę to normalnie grzech . ”
Następnie dziewczę kręci się wokół Remusa i ostatecznie parka udaje się razem do Hogsmeade. W tym samym czasie w sypialni naszych uroczych bohaterek trwają ostre boje o łazienkę. Dowiadujemy się także, iż jedna z dziewcząt, Astra, widzi testrale:
Tak . Pamiętała śmierć mugolskiej dziewczynki doskonale . Jej matka się wściekła bo ta dziewczynka podeszła do niej i zaczęła coś do niej mówić . Ona dostała napadu szału i uśmierciła ją . Widziała te przerażone , puste oczy umierającej sześciolatki . Widziała jakby to było w filmie w nagle zwolnionym tempie upada na ziemię . Jej matka chwyciła ją za rękę i błyskawicznie teleportowała się , żeby nie znaleźli je na miejscu przedstawiciele z Ministerstwa Magii . Ministerstwo nie znalazło sprawcy śmierci dziecka . . .
Od tej chwili dziewczę nienawidzi swej matki, podobnie zresztą jak i ojca, który całe dnie pracował, a wieczorami chadzał na dziwki, by wracać uchlany ciemną nocą. Astra postanawia udać się do dormitorium Krukonów i wyciągnąć na spacer zgwałconą dziewczynę – Rachel. W Hogsmeade towarzystwo siedzi Pod Trzema Miotłami, raczy się kremowym piwkiem i wspomina dobre czasy:
- A pamiętacie . . . jak James . . . powiesił Smarka. . . za nogi ? I . . . widać mu . . . było . . . gacie ?!! – przypomniała dziewczyną Naomi . Wszystkie jak na komendę ryknęły śmiechem .
Wspominały sobie tak i śmiały się dziewczyny na zmianę , czasami ze śmiechu popłakując nad swoim kuflem
Syriusz korzysta ze swego uroku osobistego flirtując z kelnerką, po czym odchodzi obrażony, nie mogąc znieść docinków Naomi. Wielkimi krokami zbliżają się urodziny Ami. Nawoja zamyka się w łazience, przeklina i beczy, Kaja dla odmiany beczy w sowiarni, rozklejając się na widok Remusa i Ami, złączonych w namiętnym pocałunku. W użalaniu się nad własną samotnością nieoczekiwanie przeszkadza Kai Severus Snape. Dziewczę stwierdza, że nic jej nie jest i opuszcza Ślizgona. Następnie przenosimy się do Pokoju Wspólnego Slytherinu. Okazuje się, iż rodzice Kai zostali zamordowani przez złego Lorda. Snape wyraźnie przejmuje się samopoczuciem dziewczyny. W mrocznym korytarzu znajduje kolejne bezwładne ciało. Przenosimy się do Skrzydła Szpitalnego. Niejaka Aspera Albus pisze bzdety w zeszyciku, po czym stwierdza, że kończy, bo to co pisze jest bez sensu i przyjmuje serię eliksirów zaserwowanych jej przez pielęgniarkę, niejaką Podomę. Chwilę później mówi do siebie po łacinie i zapoznaje się z leżącym tuż obok Remusem L., który znienacka jej odpowiada [również po łacinie]. Lupina wkrótce odwiedzają Huncwoci:
- Remuusiiikuuu !! – Zawył James usiłując wyśpiewać swoją piosenkę wymyśloną na poczekaniu . – Remuuusiiikuuuu !! Jak za tobą tęskniłem !! Mee oczyyy winem przepiteee !! Remuusiiikuuuu !!!! Jak nam ciebie braaakkk !!!! Nawet te wiinooo ma nie teennn smaaakkkk !!!! . . . – W wyciu zawtórował mu również Syriusz . Ara i Remus za to turlali się ze śmiechu po swoich łóżkach w najlepsze.
Czyli innymi słowy śmichy chichy i ogólna wesołość. Do czasu…
Nagle drzwi od Skrzydła Szpitalnego otworzyły się z hukiem , a do środka wpadł . . . Severus z Kają na rękach . Bez słowa położył ją na łóżku i pobiegł po pigułę . Kaja wyglądała strasznie . Była cała zakrwawiona , a jej szata podarta w strzępy . Jej oddech , a raczej świst był nieregularny i płytki . Dziewczyna cicho jęczała .
Severus czuwa przy łóżku dziewoi i w akcie rozpaczy chowa twarz w poduszkę xD Jak się okazuje, to właśnie on po części winien jest całej sytuacji, gdyż kilka godzin wcześniej wysłał Kai liścik z prośbą o spotkanie w bibliotece. Dziewczę z bijącym sercem stawia się na spotkanie. Najwidoczniej Sev nie jest jej obojętny. Chwali nawet w duchu „wdzięczne” pismo chłopaka. Para udaje się nad brzeg jeziora:
Usiedli na spłowiałej trawie i milczeli upajając się tą chwilą . Kaja po chwili położyła się na trawie . Jej jasne włosy o złotym połysku delikatnie się rozsypały po trawie , tworząc ładną kaskadę na lekko pożółkłej , długiej trawie . Jej oczy skierowane na gwiazdy migotały niczym małe ogniki , tlone niedawną katastrofą . Jej opalona dosyć ciemna cera nadawała jej specyficznego uroku w tle trawy .
Kaja przeprasza Severusa za to, że w sowiarni zachowała się jak gówniara:
Spojrzał niepewnie na Kaję . Ona tylko patrzała ze smutnym uśmiechem na gwiazdy . Zobaczył jak w jej oczach powoli zaczynają kumulować się łzy i jak całą wolą je powstrzymuje od spłynięcia po policzkach . - . . . lecz widzę , jak ty cierpisz i już wtedy tobie wybaczyłem . Tutaj jedynie ciebie zapewniam , że wybaczyłem ci już dawno.
Przy okazji mamy także wspaniały opis nieba:
Położył się na trawie i wpatrywał w niebo . Tysiące gwiazd na pozór takich samych , a jednak zupełnie innych . Każda żyła swoim światem i życiem ale one jednak łączyły się w gwiazdozbiory . A one tworzyły galaktyki . Niby nic niezwykłego ale jak pięknie można je odnieść do życia ludzkiego . Tysiące samotnych ludzi łączących się w rodziny . Tysiące samotnych dusz wędrujących we własnym świecie w obecnym czasie , szukających swojego przeznaczenia
Niestety Severus nie odprowadził Kai do dormitorium. Pozwolił jej samotnie wędrować przez mroki wielkiego zamczyska, wydając ją na pastwę gwałcicieli, brudnych schodów i innych niebezpieczeństw. Dopiero „naznaczony bólem krzyk” dziewczyny uświadamia mu, że JEGO OBOWIĄZKIEM było odprowadzenie jej do bezpiecznego dormitorium. Niestety czasu nie da się już cofnąć, więc zrozpaczony Snape płacze w poduszkę przy łóżku dziewczyny. Tymczasem koleżanki Kai wydzierają się na siebie, próbując ustalić, gdzie znajduje się ich przyjaciółka. W kolejnym rozdziale rozwścieczona Dalia nazywa Lucka „skurwysynem pierdolonym” i stacza z nim widowiskowy pojedynek. Lucjusz próbuje uśmiercić dziewczynę zaklęciem „avada kedavra”. Pojedynek przerywają nauczyciele, Dumbl grozi Malfoyowi Azkabanem.Dalia trafia do Skrzydła Szpitalnego. Dowiaduje się, że z Kają jest bardzo źle, może zapaść w śpiączkę i na dodatek być może ma białaczkę. Przerażona tymi okropnymi wieściami dziewczyna przestaje jeść. Tymczasem Astra napastowana jest przez Notta, którego udaje się wypłoszyć dopiero Huncwotom. Dumbek ogłasza, że wkrótce odbędzie się Bal Wigilijny, zaś święta uczniowie Hogwartu spędzą w amerykańskiej szkole magii Occidentis. Dziewczęta udają się do dyrektora, by dowiedzieć się nieco więcej na temat balu. Okazuje się, że każdy obowiązkowo musi mieć partnera, gdyż samotni wpisani będą na listę i połączeni w pary. Dalia nie wie, czym są testrale, więc ogląda je w myślach Astry. By uczcić zbliżający się wyjazd całe towarzystwo postanawia zorganizować dżamprezę. Organizacja całego przedsięwzięcia przebiega nadspodziewanie sprawnie: żarcie, alkohol, wystrój wnętrza, wszystko jest w najlepszym porządku. Okazuje się, że właśnie dziś Ami obchodzi urodziny. Dziewczę zostaje obdarowane drogocennymi prezentami, wśród których znalazły się między innymi: złoto-brązowa sukienka, czakra [czyt. myslodsiewnia], urocze świeczki, których dym układa się np. w serduszka, rzadka roślina doniczkową, lusterko szczęścia i spokoju, paczka niezwykle rzadkich i drogocennych nasion amorgenii, Księga Cogitamentum, gitara akustyczna i złota biżuteria. Oczywiście każdy prezent z osobna i wszystkie razem oblewa wzruszone dziewczę strumieniem łez. W kolejnym [osiemnastym już, zbliżamy się do kończ, tralala] rozdziale, Remus jest bardzo rozdrażniony, w związku z czym oznajmia, że „z tąd idzie” i opuszcza swych kolegów: Syriusza i Jamesa. Black korzysta z okazji i wyznaje Potterowi, że podoba mu się Cori. Tymczasem Cori z grupką dziewcząt gdzieś się skrada; uciekając przed Filchem dziewczęta wpadają do Pokoju Wspólnego Puchonów i nocują w niezamieszkanym dormitorium. Tymczasem Cori udaje się na nocną eskapadę, spotyka pewną kreaturę
Powiadają , że jam nazywam się Nieśmiertelny . – Powiedział cicho z dziwnym blaskiem w oczach . Po chwili zadumy kontynuował . – Mówią , że jestem wampirem , szerzą , że jestem złem wcielonym , że jestem duszą Szatana w ciele człowieka
I umiera rażona zaklęciem uśmiercającym. Dalia nie może sobie darować, że nie powstrzymała siostry, wszyscy rozpaczają, Syriusz łączy się z Dalią w bólu, leżąc wraz z nią na łóżku. Kaja wyznaje Severusowi miłość i czule go całuje. Kończą się stare dzieje…
Niestety na tym autorka nie poprzestała popełniając jeszcze dwa rozdziały „czegoś nowego”. Pierwszy rozpoczyna się wraz z przybyciem sowy z listem od Astry zaadresowanym do Dalii. Przyjaciółka opisuje swe nudne jak flaki z olejem wakacje we Francji. Dalia niezwłocznie odpowiada na list i pociesza koleżankę, przypominając, że za kilka dni zobaczą się w domu Jamesa, gdzie spędzą całe dwa tygodnie. Sprawdza także biblioteczkę swej siostry, by napisać Astrze, czy, książka, którą ta chce jej podarować na urodziny, nie znajduje się czasem w jej zbiorach.
Uśmiechnęła się delikatnie, na myśl ujrzenia siostry zaczytanej w książce, którą dostała na urodziny. Ona sama ma dla niej kilka książek Chmielewskiej w przetłumaczeniu. Dokładniej to „całe zdanie nieboszczyka”, „wszyscy jesteśmy podejrzani”, „klin”, „zwyczajne życie” i „romans wszechczasów”(…)
Gdy tylko list zostaje wysłany Cori ciągnie gdzieś siostrę w celu pokazania jej „czegoś zarąbistego”. „Czymś zarąbistym” okazuje się stado dzikich hipogryfów. Dalia kłania się i podchodzi do szlachetnego stworzenia. Rozdział drugi dobiega końca…
Grafomaństwo do kwadratu, kryminał najeżony gwałtami połączony z ckliwym „law story”. Bez ładu i składu. Nieznajomość świata magii ostro daje po oczach (Huncwoci stale ładujący się do dormitoriów dziewcząt; Lucek w Hogwarcie - dziewczyno, on dawno szkołę skończył, toż to rocznik 54; rzucanie zaklęć niewybaczalnych przez uczniów; nazywanie myślodsiewni „czakrą”; błędy w imionach i nazwiskach bohaterów: Petter, Snapey), nieudolne opisy, których głębia po prostu zwala z nóg, składnia wyjątkowo nieskładna, byków nie zliczę (word mi się zawiesił). Zero talentu, zero pomyślunku, za to pasących się na blogu byków stada całe.
Z okazów najdorodniejszych:
Wogule – wogule to ty nie powinnaś mi się tu ordynarnie do oceny zgłaszać, skoro nie umiesz napisać „w ogóle”
Spuzniać – jeśli się spuźniasz, to staraj się to robić przez „ó”
Choć – no to choćmy, pujdźmy, ićmy, ale normalni ludzie wolą formę „chodź”
Koleżanką – liczba mnoga występuje bez ogonka, woli wersję z o i em
Spojrzała się na nią – się spójrz się zobacz się na siebie co to się tam tworzy na tym Twoim blogu
Z tąd – a nie, bo stąd
Do kąd – idzie to się dokąd a nie do jakiś tam kąd
Chimerii – nowa odmiana chimery?
Severus Snapey – no comment
Dopuki – dopóty się nie nauczysz pisać „dopóki”, będziesz miała pały z dyktanda
Mam dziwne wrażenie, że autorka bloga remus-and-katia to Twoja bliska rodzina…
Z pisania pała.
[1/20]
4.
Podstrony:
Standard bez udziwnień. Menu przejrzyste. Plus za odnośniki do poszczególnych rozdziałów. Kolejno „księga gości”, dodawanie do ulubionych, bohaterowie [strony nie odnaleziono], wasze oceny [strony nie odnaleziono], w dziale „o mnie” połowa treści to cytaty z Paulo Coelho [cytowanie akurat wychodzi Ci dość dobrze, podobnie jak przepisywanie ze słownika łacińskich nazw i zwrotów], po prawej ulubieni w formie „klików”, więc niełatwo się domyślić, dokąd prowadzą. Dodatków typu licznik i muzyczka nie stwierdzono.
[6/10]
5.
Avatar:
Dopasowany do szablonu. Estetyczny. Uroczy.
[5/5]
Podsumowanie:
Weź ty się lepiej dziewczyno za naukę, wyrzuć przez lewe ramię słownik języka łacińskiego i poszukaj na półeczce słownika ortograficznego, po czym dokładnie go przestudiuj, nieco dłużej zatrzymując się na „ó”. Zamiast słuchać zespołu Wolna Grupa Bukowina skup się i posłuchaj pani polonistki, która na lekcjach języka polskiego zapewne tłumaczy, jak poprawnie buduje się zdania. Odłóż kryminały i powieści sensacyjne Chmielewskiej – pisanina pani Joanny źle oddziałuje na Twoją psyche. W dodatku wyczuwam niezdrowe, obsesyjne wręcz zainteresowanie tematyką gwałtu. Nie będę analizować tutaj poszczególnych fragmentów Twojej radosnej twórczości, ale wygląda to naprawdę niepokojąco [stwierdzasz np., że gwałcona Krukonka odczuwała m.in. rozkosz]. Azkaban Ci się jak nic należy i to z głębokim i namiętnym pocałunkiem Pana Dementora, ale ładne szablony potrafisz robić i dobrze aviki dobierasz. No nic: Krzywy Uśmiech Severusa to Twoja szufladka, a ja dorzucam swój uśmiech gratis. Także krzywy ;/